Postanowiłam podzielić się moim rozumieniem co to jest Energia Życiowa... Na stronie Spa Dla Duszy piszę wiele o mojej ukochanej Mistrzyni Nowej Myśli, Elaine De Bauport. To jej zawdzięczam moje, do dziś trwające, zainteresowanie teorią Alberta Einsteina, którą wszyscy nazywają Teorią Względności.

Wprawdzie Elaine nie uczyła nas fizyki, jednak to właśnie dzięki niej zrozumiałam, że ENERGIA i MASA różnią się jedynie względną lub bezwzględną szybkością z jaką się poruszają. Talizman, który my, grupa jej wiernych uczniów, nosiła z dumą na ulicach Nowego Jorku jako przypinkę ze sławnym wzorem E=mc², mówiła światu, że wierzymy, że jesteśmy energią. Traktowaliśmy to jako wyraz uznania zarówno dla Elaine jak i dla genialnego fizyka.

Gdy myślę o strukturze mojej duszy, natychmiast przychodzi mi na myśl, że jest ona częścią najszybszej na świecie uniwersalnej Boskiej potęgi, która istnieje jako energia przenikająca przez wszystkie komórki mojego fizycznego, jak również mentalnego i eterycznego ciała. Wszystko co jest we mnie i wokół mnie jest moją ENERGJĄ ŻYCIOWĄ. Wiem, że genetycznie zostałam nią obficie obdarzona i również wiem, że nie wolno mi jej marnować.

Gdy urodziłam mojego starszego syna miałam 22 a młodszego 23 lata. Gdy ich wychowywałam miałam poczucie, że nie marnuję energii. Ta rola dawała mi ogromną satysfakcję, byłam pełna miłości i radości. Jednak, gdy w wieku 45 lat zachorowałam na raka węzłów chłonnych poczułam, że wokół mnie zaczyna się tworzyć energetyczna pustka. Obiecałam sobie, że gdy tylko pozbędę się choroby, rozpocznę poszukiwania czegoś co pozwoli mi być pewną, że nie marnuję energii.

Od dziecka ubóstwiałam rzeźbić więc bez wielkiego trudu w ciągu kilku lat, pozostawiając karierę w animacji, stałam się rzeźbiarką i nauczycielką rzeźby.

Widocznie jednak kreowanie rzeźb i uczenie, którymi wypełniłam następny rozdział mojego życia również nie pożytkowały dosyć mojej energii życiowej bo gdy miałam 73 lata w 2002 roku, przyszło nowe zagrożenie życia rakiem węzłów chłonnych i druga radykalna mastektomia. Tym razem przyszła na szczęście również realizacja, że moja energia życiowa, nie tylko nie zbliża się ku wyczerpaniu ale raczej wymaga ode mnie kompletnej zmiany jeżeli mam ją dostatecznie wykorzystać podczas tego życia.

W 2003 roku stałam się trenerem Radykalnego Wybaczania i rozpoczęłam pracę z ludźmi. Gdy robię to nie mam żadnych wątpliwości, że używam całkowicie moją Energię Życiową. Wyleczyłam się z raka dwa razy za pomocą tego, że zapomniałam iż go mam i przez ostanie 14 lat jako trener dzielę się wszystkim czego doświadczyłam w moim długim życiu jak również wszystkim czego miałam honor się nauczyć od mistrzów, których spotkałam na mojej drodze życiowej. Gdy prowadzę warsztaty lub pracuje z klientami podczas sesji indywidualnych, słowa Maistra Echarta (XIV w.) „Bóg nie ma innych rak jak moje” często przychodzą mi na myśl i jestem szczęśliwa, że moje marzenia się spełniły i że nareszcie nie marnuję mojej i BOSKIEJ ENERGII ŻYCIOWEJ.